data publikacji: 16 stycznia 2011, dodał: Andrzej 4 149 odsłon

Budowa elektrycznego kombata WW2 ESA cz.2

Teraz możemy zabrać się za skrzydło. Najpierw odrysowujemy sobie obrys skrzydła i obydwa profile. Może się to przydać w razie większych uszkodzeń. Dobrze jest zrobić przy skrzydle wszystkie konieczne czynności, pomalować cały model i dopiero wkleić je do kadłuba. Pierwszą czynnością będzie nacięcie szczelin na pręty węglowe i porobienie znaczników w celu prawidłowego złożenia skrzydła. Teraz wypada zadecydować , ile serw zastosujemy przy skrzydle. Na rys. 9 i 10 widać sposób zamocowania jednego serwa na obydwie lotki (ciemniejsze) i dwóch serw – po jednym na każdą lotkę (jaśniejsze). Jedno serwo niewątpliwie jest bardziej obciążone i ogranicza funkcjonalność ale mimo to takie rozwiązanie jest często stosowane. Dwa serwa dają większą funkcjonalność lotek (różnicowe wychylenie, klapolotki itp.) ale nie są to sprawy najważniejsze.

Budowa ESA - Mocowanie jednego serwa lotek

rys. 09 - Mocowanie jednego serwa lotek

 

Budowa ESA - Mocowanie serw lotek

rys. 10 - Mocowanie serw lotek

Jeśli decydujemy się na dwa serwa, mocujemy je jak najbliżej kadłuba. Do wewnętrznego profilu skrzydła przykładamy serwo i ustawiamy je tak, aby po zamontowaniu schowało się w skrzydle do samych konsolek ale nie wystawało od spodu. Zaznaczamy na górnej powierzchni skrzydła umiejscowienie serwa. Układamy połówki skrzydła na desce i dosuwamy do siebie, aby dobrze przylegały. Następnie wyznaczamy zgodnie z instrukcją miejsce wklejenia wzmocnienia. Nie może ono kolidować z miejscem na serwo. Nacinamy materiał tak, jak przy stateczniku. Wciskamy kawałek pręta w szczelinę obu połówek i odwracamy skrzydło. Ponownie znaczymy i nacinamy skrzydło od spodu dokładnie w tym samym miejscu. Póki jeszcze mamy każdą połówkę osobno, możemy sobie obrobić jeśli to konieczne, końce skrzydeł.

Teraz czeka nas przeszlifowanie środkowych płaszczyzn skrzydła w celu uzyskania wzniosu i dobrego ich przylegania przy sklejaniu połówek. W tym celu musimy przygotować sobie odpowiednie podkładki i klocek do szlifowania.

Trochę o wzniosie i przygotowaniu skrzydła do sklejenia jest w artykule „Budowa spalinowego kombata WW2 – praktyka cz.2”. Wznios w modelach ESA nie jest jakąś krytyczną wartością. Jeśli jest podany na planie to taki robimy. Jeśli nie, możemy przyjąć ok. 3 stopni. Będzie to przy długości połówki skrzydła 400mm podkładka ok.20mm. Trzeba przygotować sobie pasek grubej tektury, coś służącego za podkładkę o grubości 20-25mm i równy klocek z kątem prostym i naklejonym papierem ściernym o gradacji 100-200. Układamy połówkę skrzydła jak na rysunku, mocujemy szpilkami do deski i szlifujemy. Przykładamy połówki skrzydła, aby sprawdzić, czy dobrze przylegają. Następnie wycinamy miejsce na serwo, robimy jego mocowanie i możemy brać się do sklejania skrzydła. Po sklejeniu skrzydła wklejamy wzmocnienia węglowe podobnie, jak w stateczniku i kadłubie. W okolicach klejenia połówek możemy szczelinę pod pręty zrobić głębszą aby uniknąć zbytniego wyginania prętów. Sprawdzamy kąt zaklinowania skrzydła. W zestawach najczęściej jest on już wyznaczony wycięciem w kadłubie ale licho nie śpi. W modelach ESA dodatni kąt nie jest w zasadzie potrzebny a nawet może niektórym trochę przeszkadzać w walce. Dlatego jeden stopień w zupełności wystarczy. Sprawdzamy wycięcie w kadłubie według rys. 4. Zielona linia b’ jest równoległa do linii bazowej. Kąt zaklinowania skrzydła odzwierciedla niebieska linia c.

Czas na malowanie. Trzeba się dobrze zastanowić, jakimi farbami będziemy malować i w jakiej kolejności wykonamy poszczególne fragmenty kamuflażu i znaków rozpoznawczych. EPP w zasadzie przyjmuje każdą farbę – od samochodowych po akryle do ścian. W zależności od przeznaczenia samolotu, wybieramy farby matowe lub błyszczące. Ja swoje warbirdy maluję farbami akrylowymi Jedynka i Dekoral – zdj. 5.

Budowa ESA - Farby akrylowe

zdj. 05 - Farby akrylowe

Jakie według mnie zalety mają te farby?

  • Są dostępne w małych opakowaniach w niewielkiej cenie.
  • Najczęściej są matowe lub półmat.
  • Z reguły świetnie kryją.
  • Idealnie rozprowadzają się pędzlem lub małym wałeczkiem.
  • Idealnie maluje się nimi przy pomocy aerografu.
  • Nie śmierdzą.
  • Szybko schną (0,5-1 godzina)
  • Narzędzia do malowania myje się wodą.

Malowanie zaczynamy od jaśniejszych kolorów. Na białym EPP będą miały żywszą barwę. To samo dotyczy znaków rozpoznawczych. Dobrze jest sobie wyciąć szablony z kartonu technicznego lub cienkiej tektury i odrysować je cienkopisem na modelu. Następnie malujemy odrysowane znaki cienkim pędzelkiem. Aby to zrobić dokładnie, pędzelek musi być równo przycięty a dłoń dobrze oparta o podłoże. Krótkimi pociągnięciami pędzelka malujemy znaki wzdłuż linii a następnie uzupełniamy kolorem pozostałe części liter lub znaków. Podobnie postępujemy na zewnątrz znaków rozpoznawczych. Malujemy pędzelkiem kolor obok znaków a resztę aerografem lub wałeczkiem. Jeśli farba będzie zbyt gęsta, nabieramy trochę do oddzielnego naczynia i rozcieńczamy niewielką ilością wody. Nie robimy tego w opakowaniu fabrycznym, bo spapramy farbę i więcej już z niej korzyści mieć nie będziemy. Odradzam wycinanie oznakowań z folii samoprzylepnej. Na powierzchni EPP nie chce się trzymać i pogubimy je już przed pierwszym startem. Linie podziału można zrobić mazakiem wodoodpornym. Trzeba jednak wyszukać mazak rysujący linie o odpowiedniej grubości. Większość popularnych i tanich markerów do płyt CD daje zbyt mizerne linie. Za grube też nie mogą być, aby nie wyglądały nienaturalnie.

Po pomalowaniu skrzydeł, wklejamy je postępując podobnie, jak przy stateczniku poziomym, zachowując szczególną uwagę na zachowanie symetrii i odpowiednich odległości. Po przyklejeniu skrzydła montujemy całe wyposażenie.

Budowa ESA - Serwo lotki

zdj. 06 - Serwo lotki

Budowa ESA - Mocowanie silnika

zdj. 07 - Mocowanie silnika

Regulator i odbiornik możemy przykleić na samoprzylepne rzepy ale z porządnym klejem, inaczej będą nam te elementy ciągle odpadać. Można to zrobić też długimi i cienkimi opaskami. Sam odbiornik można opasać przyklejonym do EPP za pomocą CA zwykłym rzepem. Jeśli do sterowania stosujemy system 35 MHz, musimy jakoś zamocować antenę. Z przewodu o średnicy żyły około 1,5 mm ściągamy kilka kawałków izolacji długości 1 cm każdy. Przyklejamy poziomo do kadłuba jeden kawałek zaraz za odbiornikiem a drugi na tej samej wysokości na końcu statecznika pionowego. Między nimi w jednej linii możemy przykleić jeszcze jeden kawałek. Przez te kawałki przeciągamy antenę odbiornika.

Budowa ESA - Mocowanie odbiornika

rys. 11 - Mocowanie odbiornika

Nie mocujemy anteny między kabiną a czubkiem statecznika pionowego bo raz, że brzydko wygląda – dwa, że narażona jest na zerwanie w czasie kolizji. Spotyka się różne opinie, że układanie anteny wzdłuż pręta węglowego wklejonego w kadłub może być powodem zakłóceń lub zmniejszenia zasięgu. Czasem windowałem model naprawdę wysoko i ani na 35 ani na 40 MHz nie działo się nic niepokojącego. Połączenie wszystkich elementów zasilenia i sterowania pokazuje rys. 12

Budowa ESA - Instalacja elektryczna w modelu ESA

rys. 12 - Instalacja elektryczna w modelu ESA

Czas na wyważenie modelu. Kawałkiem drutu pozostałego z popychaczy przebijamy kadłub w środku ciężkości. Kładziemy na skrzydle akumulator i przesuwając, doprowadzamy kadłub do poziomu. Zaznaczamy na kadłubie położenie akumulatora i wycinamy prostokątny otwór. Są różne szkoły mocowania akumulatora. Widziałem pakiety wkładane prostopadle do podłużnej osi kadłuba ale brzydko to wygląda. Ja mocuję pakiet wzdłuż kadłuba. Wycinam dłuższy otwór, aby można było przesuwać pakiet w pewnym zakresie. Pozwala to na optymalne dobranie położenia środka ciężkości. Nad otworem obustronnie wklejam jeszcze kawałki pręta węglowego. Dodatkowo pakiet opasuję kawałkiem rzepa, mocując go w ten sposób do kadłuba.

Pora na dokładne wyregulowanie.

Zdejmujemy założone z ciekawości śmigło. Ustawiamy drążek gazu na minimum, włączamy nadajnik i dopiero wtedy podłączamy pakiet do regulatora. Sprawdzamy kierunek obrotów silnika. W widoku od ogona ośka powinna obracać się w prawo. Jeśli obraca się w lewo, zamieniamy miejscami w gniazdkach regulatora dwa dowolne przewody silnika. Sprawdzamy, czy trymery lotek i steru wysokości są w neutrum i dopiero popychaczami regulujemy neutralne położenie lotek i steru wysokości. Popychacze (lub zaciski) wkładamy w środkowe otwory dźwigienek serw a przy sterach w najdalej położone od zawiasów. Sprawdzamy prawidłowość wychyleń: drążek lotek w lewo – lewa lotka w górę, prawa w dół. Drążek steru wysokości do siebie – ster w górę. Ustawiamy wstępnie funkcję Dual Rate na 50% na lotkach i wysokości. Funkcją Expo nie zawracamy sobie głowy, przyzwyczajamy się od początku do ostrych reakcji.

Jeśli wszystko jest wyregulowane i ustawione jak trzeba, wypada zrobić oblot. Dobrze jest to zrobić przy niewielkim wiaterku i raczej słonecznej pogodzie. Zakładamy śmigło, włączamy ograniczenia (Dual Rate) ustawiamy się pod wiatr, chwytamy model za kabinę ręką, która nie obsługuje steru wysokości, włączamy silnik ustawiając maksymalne obroty i z niewielką siłą wyrzucamy model pod kątem 30-40 stopni do poziomu. Dobrze wyregulowany model leci początkowo takim torem, jaki mu nadaliśmy przy rzucie. Dopiero po chwili może trochę zadzierać wskutek nabrania rozpędu. Jest to reakcja na kąt zaklinowania skrzydła i wiatr. Delikatnym oddaniem drążka przechodzimy do lotu poziomego i po kolei sprawdzamy własności lotne modelu. Aby model szedł za drążkiem, musimy trymerem steru wysokości i przesuwaniem akumulatora doprowadzić do tego, aby na pełnym gazie leciał poziomo. Kolejna ważna sprawa, to reakcja na gwałtowne wychylenie steru wysokości w górę. Model zamiast ciasnej pętli może wykonać półbeczkę autorotacyjną. Po wylądowaniu zmniejszamy zakres wychyleń steru wysokości. Następnie sprawdzamy reakcję na lotki. Jeśli model reaguje na lotki z ociąganiem a po przechyleniu się na skrzydło ma tendencję do opuszczania nosa, oznacza to, że lotki wychylają się za mało. Obrót modelu jest za bardzo rozciągnięty w czasie i następuje zbytnie wytracenie prędkości. Wyłączamy D/R na lotkach i ponawiamy próbę. Musimy doprowadzić do tego, aby model obracał się szybko ale bez nadmiernego hamowania, zmiany kursu czy opuszczania nosa. Czasem potrafi ten nos w zakręcie zadzierać. Można to zachowanie poprawić ustawiając różnicowe wychylenie lotek. Przy dwóch serwach załatwiamy to programowo, przy jednym musimy użyć przy serwie dużej tarczy i włożyć popychacze w otwory nie leżące na jej średnicy – rys. 10. Jeśli zastosowaliśmy dwa serwa do lotek, możemy sobie zmiksować ster wysokości z lotkami i przypisać go do wyłącznika. Po załączeniu miksera wyłącznikiem, wychylenie steru wysokości będzie powodowało wychylenie obu lotek w przeciwną stronę. Będą działać jak klapolotki. Jeśli do tego dodamy mocowanie śmigła na gumę, żadne lądowanie nie będzie nam straszne. Na koniec jeszcze jeden patent. Podczas jednych z zawodów czyjś model urwał mi połówkę steru wysokości. Akurat była to ta połówka z dźwigienką. Oczywiście, dalsze sterowanie wysokością nie było możliwe. Szczęście, że leciałem poziomo. Model płaskim lotem wylądował z połówką steru wiszącą na popychaczu. Od tej pory w każdym modelu stosuję dwie dźwigienki i rozdwojony popychacz – rys. 13, zdj. 8.

Budowa ESA - Podwójny popychacz steru wysokości

rys. 13 - Podwójny popychacz steru wysokości

 

Budowa ESA - Podwojny popychacz

zdj. 08 - Podwojny popychacz

Wyłączenie odpowiedzialności

Pamiętaj!! Prezentowane tu praktyczne rozwiązanie może nie być jednakowo skuteczne dla Ciebie. Nie powinieneś go stosować bez wczesniejszej analizy, porównania z Twoim przypadkiem.
Więcej o Zasadach Korzystania

Do góry