data publikacji: 27 czerwca 2010, dodał: Andrzej 1 432 odsłon

Różne sposoby zatrzymywania silnika spalinowego w MX-12/MX-16

O sposobach wyłączania silników spalinowych już pisałem. O tym, że wygodnie i zdrowo dla silnika jest to robić za pomocą nadajnika również. Czasem trzeba silnik zatrzymać w czasie lotu i jest to jedyny sposób. Wyłączanie silnika przed lądowaniem w kombacie jest obowiązkowe. Przydaje się też w innych modelach, szczególnie tych bez podwozia. Robiło się to kiedyś w spalinowych F3A przed przyziemieniem. Obecnie większość nadajników posiada specjalną, programową funkcję i przypisany do niej przycisk, służący do tego celu (Throttle Cutt, Engine Stop itp). Bywa jednak tak, że przy odpowiednim ustawieniu wolnych obrotów trymerem, brakuje wychylenia serwa, aby silnik przestał pracować. Na ziemi, podczas prób, ładnie gaśnie a po locie, kiedy jest nagrzany, utrzymuje wolne obroty na granicy zgaśnięcia, ale zdechnąć nie chce gadzina. Bardzo uciążliwe w takim wypadku staje się trzymanie przycisku Throttle Cutt i jednoczesne sterowanie. Można sobie z tym poradzić na różne sposoby.  Opiszę dwa, jakie przetestowałem w MX-12.

Jeden z nich to niejednakowe ustawienie wychyleń serwa od pozycji środkowej. Rzadko wykorzystuje się do gazu cały zakres wychylenia serwa. Domyślnie ustawione jest po 100% w każdą stronę. Najczęściej ustawiamy mniejszy zakres dla wolnych obrotów. Niestety, wraz z tym ograniczony zakres ma trymer gazu działający najczęściej do 1/2 wychylenia drążka. Można ustawić np. 30% wychylenia serwa przy drążku maksymalnie  wychylonym do przodu i maksymalnie otwartej przepustnicy. Średnie obroty wypadną nam wtedy nie w połowie wychylenia drążka a mniej więcej w 1/3. Nad resztą już panuje trymer a z nim przycisk gaszenia więc ich zakres będzie maksymalny. Można wtedy ustawić wolne obroty w okolicach maksymalnego wychylenia trymera do przodu. Naciśnięcie przycisku gaszenia spowoduje zdecydowanie większy ruch serwa i szybsze zgaszenie silnika. Musimy jedynie eksperymentalnie dobrać długość ramienia orczyka przy serwie i przy gaźniku (wybrać otwór).

Drugi sposób to wykorzystanie wolnego miksera i zmiksowanie gazu z … no właśnie, z gazem. Głupio brzmi ale jest całkiem normalne. Miksujemy kanał Thr z Thr i przypisujemy któryś wolny przełącznik np w dół jako ON. Ustawiamy w tym mikserze taką wartość wychylenia serwa gazu, aby silnik zatrzymywał się bez marudzenia. Dla pewności dodajemy jeszcze kilka procentów. Przed odpaleniem silnika przełącznik ustawiamy w górnej pozycji. Mikser jest wyłączony i wszystko jest cacy. Latamy sobie aż zapiszczy timer Zaczynamy wtedy podchodzenie do lądowania. Lecąc na średnich obrotach przestawiamy przypisany przełącznik w dół i …lecimy sobie dalej na tych samych obrotach. Mikser jeszcze nie działa. Jego aktywność zaczyna się od połowy zakresu wychylenia drążka gazu do pozycji minimum. Podlatujemy do miejsca wyłączenia silnika i ściągamy drążek gazu do oporu. W tym momencie aktywność miksera jest największa. Mamy ten komfort, że nie musimy trzymać przycisku bo wyłącznik robi to za nas. Pamiętać jedynie należy o przełączeniu go do górnego położenia przed kolejnym odpaleniem silnika. To jedyna uciążliwość takiego rozwiązania.

Nie jest pozbawiony tej wady również nadajnik MX-16S. Systemowy sposób wyłączania silnika polega na naciśnięciu i przytrzymaniu trymera gazu w kierunku minimum, aż serwo gazu ustawi się w położeniu wyłączającym silnik. Szybkie, pojedyncze naciśnięcie tego trymera (bez przytrzymywania) w drugą stronę powoduje szybki powrót serwa do wcześniejszego ustawienia dla wolnych obrotów. Dla mnie i ten sposób wydawał się niezbyt doskonały. Wyłączenie i ponowne włączenie nadajnika nie powoduje powrotu serwa gazu do zaprogramowanej pozycji wolnych obrotów. Pozostaje ono wychylone do maksimum. Jeśli o tym zapomnimy, będziemy kręcić rozrusznikiem do..….   no. Druga niedogodność to zbyt wolne działanie trymera elektronicznego. Jedyny plus tego rozwiązania to brak potrzeby trzymania przycisku – trymer sam utrzymuje pozycję serwa gazu. Znalazłem więc, według mnie, sposób idealny. Również wykorzystuje on opisany wcześniej sposób zmiksowania gazu. Różnica i to ogromna to przycisk SW4/PB8, który przypisałem do miksera. Można go zaprogramować jako chwilowy jak w innych nadajnikach oraz jako dwustanowy. I jako taki właśnie go wykorzystałem. Jedno przyciśnięcie powoduje zadziałanie miksera a kolejne powrót do normalnego ustawienia. Mikser ten również działa  w położeniu drążka gazu od połowy do wolnych obrotów. Co to daje w praktyce? Ano to, że jak mi się zachce lądować, naciskam przycisk i lecę dalej na pełnych lub średnich obrotach. Po ustawieniu się do pozycji odpowiedniej dla wyłączenia silnika, ściągam drążek do oporu i silnik zatrzymuje się bez żadnego ,,ale”. Serwo jest w tym momencie w pozycji ustawionej mikserem . Niby podobnie jak we wcześniejszym opisie ale…. Po wyłączeniu nadajnika mikser wyłącza się automatycznie. Po ponownym włączeniu nadajnika do następnego lotu, serwo gazu jest w pozycji odpowiedniej dla wolnych obrotów. Ten sposób wyłączania silnika najbardziej mi odpowiada. Jedno krótkie naciśnięcie i zapominam o sprawie. Do kolejnego lotu ustawienie gazu mam normalne.

Jeśli ktoś jednak potrzebuje wykorzystać wszystkie miksery tego nadajnika, pozostaje trymer. Na szczęście trudno nie zauważyć podwójnego kursora na pasku wskaźnika położenia drążka gazu.

Wyłączenie odpowiedzialności

Pamiętaj!! Prezentowane tu praktyczne rozwiązanie może nie być jednakowo skuteczne dla Ciebie. Nie powinieneś go stosować bez wczesniejszej analizy, porównania z Twoim przypadkiem.
Więcej o Zasadach Korzystania

Do góry