data publikacji: 15 sierpnia 2010, dodał: Andrzej 12 134 odsłon

Pierwsze loty i regulacje modelu

Jak zacząć latać modelami RC cz.16

Starty i lądowania mamy z grubsza omówione. Oczywiście, prawidłowy, makietowy start czy lądowanie, przypominające pierwowzór wygląda trochę inaczej. Wrócimy do tego, jak będziemy mieli w czasie startu opanowaną jazdę po pasie w linii prostej i podobne podchodzenie do lądowania.

Jak już pisałem wcześniej, najlepiej na początku stosować starty proceduralne, czyli po oderwaniu od pasa zakręt 90 stopni od siebie i 270 stopni do siebie, przelot z wiatrem wzdłuż pasa, zakręt 180 stopni do lotu pod wiatr i rozpoczęcie właściwego lotu. Możemy też zamiast procedury 90/270 zrobić zakręt 180 stopni do lotu z wiatrem i po kolejnym zakręcie pod wiatr rozpocząć właściwy lot. Głównie chodzi o przyjęcie jednakowego sposobu postępowania w poszczególnych ,,stałych fragmentach gry” aby nie być zaskoczonym zgaśnięciem silnika,  silnym podmuchem wiatru, uderzeniem meteorytu czy innym pyłem wulkanicznym. W sytuacji awaryjnej zawsze będziemy wiedzieli co zrobić, aby bezpiecznie i w rozsądnej odległości wylądować.

Na początek kilka uwag. Ja staram się obserwować każdy lot wszystkich obecnych na lotnisku danego dnia modelarzy, chyba dlatego, że mnie to zwyczajnie interesuje i lubię.

Zadziwiające jest, ile można się nauczyć z takich obserwacji. Jeśli lata bardziej doświadczony pilot, widzimy to, czego sami nie potrafimy, a jeśli to nie przeszkadza, możemy o coś zapytać. Jeśli lata początkujący, widzimy jakie popełnia błędy i wbijamy sobie mocniej do głowy aby samemu tego nie robić. Przy okazji możemy go trochę naprostować lub coś doradzić. Nie wspomnę, że bezpieczniej jest mieć na oku ewentualne zagrożenie.

Jakie? Oto częsty obrazek z lotniska: jeden lata a reszta robi przy modelach to, czego nie zrobili w domu lub odwróceni do latającego plecami, dyskutują o wyższości czegoś tam nad czymś. Nagle słychać wrzask latającego, że coś jest nie tak z modelem. Zanim ktoś podbiegnie z ewentualną pomocą, jest już po zawodach. Wtedy reklamówka w dłoń i w drogę po szczątki. Pół biedy, jak model przyglebił w bezpiecznej odległości. Nie zawsze tak jest.

Tak więc uważam, że obserwacja latających to spore źródło informacji i warto jej poświęcić jak największą ilość czasu spędzonego na lotnisku, nie tylko w fazie nauki latania.

Niektóre kwestie powtarzam z maniackim uporem. Dotyczy to postawy pilota w czasie sterowania. Dlatego jeszcze raz przypominam. Nawet jeśli nie mamy pasa startowego, jeśli latamy na kawałku pola blisko drogi, w pobliżu drzew, staramy się przynajmniej wyobrazić lotnisko modelarskie a obiekty w terenie traktujemy jako punkty odniesienia. Bez względu na kierunek wiatru latamy zawsze stojąc w tej samej pozycji, twarzą do rzeczywistego lub wyobrażonego pasa i latamy przed sobą. Nigdy nie wlatujemy nad głowę lub za plecy. Nie latamy też zbyt daleko lub zbyt wysoko. Model ma być cały czas doskonale widoczny, dlatego początkowo staramy się latać w dobrych warunkach. Kierunek latania wybieramy taki, aby model nie miał szans wlecieć nam w słońce. Lepiej jest startować lub lądować niezbyt dokładnie pod wiatr ale daleko od kierunku słońca. Wielu modelarzy lata w okularach przeciwsłonecznych. Pamiętajmy, że muszą być one dobrej jakości aby nie zniekształcały obrazu zafałszowując wyczucie odległości i nie robiły szarej plamy z niezbyt trafnie pomalowanego modelu. Jeśli stale będziemy przestrzegać zasady latania w sposób przemyślany i uporządkowany, będziemy latać coraz lepiej i precyzyjniej. Będziemy też zauważać coraz większą przepaść w poziomie umiejętności między nami a tymi, którzy latają chaotycznie, bez przygotowania w sposób przypadkowy i czasem wręcz niebezpieczny.

Skoro start już mamy z głowy, bierzemy się za normalne latanie. Przechodzimy do lotu pod wiatr i co dalej? Dobrze jest sobie to wcześniej postanowić. Latanie na zasadzie: ,,co wyjdzie” kończy się często glebą lub ucieczką modelu. Gdzieś, kiedyś przeczytałem, że nie ma czegoś takiego, jak  talent do sterowania modelami RC. Że tylko trening, trening i nic więcej. Guzik prawda. Są tacy, którzy mają wyjątkowe predyspozycje do tego i o wiele łatwiej i szybciej osiągają coraz wyższy poziom,  są przeciętnie zdolni, ale właśnie dzięki intensywnym treningom dochodzą do wysokiego poziomu i są niestety wyjątkowe antytalenty. Ale nawet ten ostatni przypadek nie jest beznadziejny. Najgorsze jest lenistwo połączone ze słomianym zapałem. Co by tu robić ? Może zostać modelarzem lotniczym RC. A jak, co mi tam? Popytam na jakimś forum, kupię trochę ,,taniego” sprzętu i sobie polatam. Skutkiem tego jest zalewanie wszystkich pytaniami: co robię nie tak? Co wystartuję to kret.

Odpowiedź jest jedna: poczytać najpierw na temat rodzaju modeli, napędów, osprzętu potrzebnego do uruchamiania, poznać budowę modelu, stosowane fachowe nazwy części samolotu, od jakiego modelu zacząć itd. itd.

Najważniejsze jednak, to poszukać opisów, jak, się steruje modelem, do czego służą poszczególne stery, jak się nazywają i w którą stronę się wychylają przy danym manewrze. Tego nie zastąpi nawet najlepszy sprzęt sterujący i bezgraniczna wiedza o nim.

Lektury w sieci obecnie jest naprawdę dużo i będzie ona naprawdę pomocna. Dlatego na zdobytej wiedzy teoretycznej opieramy nasze dalsze działania w powietrzu. Wiem, że niemal dla każdego latanie po prostej będzie się wydawać beznadziejnie nudne. Większość pali się do wymyślnych ewolucji, zwłaszcza 3D, zawisów, harrierów itd. Niestety bez nauki latania po linii prostej nie da się tego wszystkiego zrobić w sposób poprawny. Będzie nam się wydawać, że jest fajnie. Tymczasem na pierwszym większym spotkaniu modelarskim lub zawodach, stwierdzimy, że z umiejętnościami jesteśmy w lesie.

Model musi w KAŻDĄ figurę wejść prosto. Inaczej figura nie wyjdzie, nawet ta najprostsza. Nawet do prostego lotu trzeba model odpowiednio wyregulować. A jak to zrobić jak nie będziemy umieli kilku metrów przelecieć prosto, bez zadzierania czy pochylania nosa, bez kiwania skrzydłami. Dlatego już od pierwszych lotów ćwiczymy proste przeloty pod wiatr, z wiatrem i bokiem do wiatru w obie strony. Podobnie jest z zakrętami. Najłatwiejsze są te, które wychodzą same. Najczęściej są to zakręty ze sporą utratą wysokości, lub w przypływie euforii z dużym wznoszeniem. Tyle, że są to wyczyny mało powtarzalne i pozbawione sensu. Po jakimś czasie pojawi się nuda i pytanie: no dobra, w górę już kręcę siedemnaście beczek ale co dalej?. Dlatego precyzyjne latanie jak po sznurku to naprawdę kupa roboty na lotnisku i w domu i absolutny brak czasu na nudę. Odczucie to się pogłębia wraz z poznawaniem coraz większej ilości manewrów i figur akrobacji. Żeby nie być gołosłownym, przytoczę jako przykład najzwyklejszą pętlę. Zawsze wykonujemy ją pod wiatr. W locie dokładnie poziomym, równoległym do pasa, na pełnym gazie ciągniemy lekko SW i model przechodzi do lotu po okręgu pionowym. Jeśli model nie jest dobrze wyregulowany, najczęściej dopiero przed szczytem pętli zacznie nam schodzić z kursu. Może też w tej fazie figury wisieć na skrzydle (przechył na bok).

Mamy dwa wyjścia: wyregulować model przed następnym lotem lub w kolejnych lotach poprawiać w tym momencie – kurs sterem kierunku a przechylenie  – lotkami. Od biedy jakoś to będzie wyglądać. Jeśli model przed wejściem w pętlę nie będzie leciał dokładnie równolegle do pasa, i będzie przechylony na skrzydło, zemści się to natychmiast po wejściu w pętlę. Już w pierwszej ćwiartce model zacznie zmieniać kurs oraz głębokość lotu (odległość kursu modelu od pilota liczoną prostopadle do osi pasa). Nie poprawimy tego w prosty sposób i wyjdzie nam pętla sferyczna. Oznacza to, że gdybyśmy zrobili kilka takich pętli pod rząd, nie pokryją się one w jednej płaszczyźnie tylko dymkiem z wydechu wykreślimy zwyczajną poziomą sprężynę.

Dążenie do jak największej precyzji w lataniu procentuje jednak w różnych nieprzewidzianych sytuacjach. Przede wszystkim zawsze wiemy, w jakiej pozycji znajduje się model, nawet wtedy, kiedy jego sylwetka zleje się z tłem w postaci ciemnej chmury. To samo, jeśli wlecimy niechcący w słońce, które przesunęło się akurat w czasie, gdy czekamy na swoją kolejkę. Podobnie z uszkodzeniem modelu w locie. Model zaczyna zachowywać się dziwnie, ale my wiemy, co zrobić, by w miarę bezpiecznie wylądować bo nauczyliśmy się obserwować pozycję modelu i przewidzieć, co może zrobić a co ważniejsze, potrafimy temu przeciwdziałać.

A jak latać prosto? Zakładam, że model zrobiony jest dokładnie, zgodnie z podanymi wcześniej prawidłami.

Podstawowe ustawienia to:

  • Statecznik poziomy ustawiony równolegle do osi kadłuba.
  • Ster wysokości bez wychylenia, trymer w neutrum.
  • Kąt zaklinowania skrzydła zgodny z planem.
  • Pochylenie i wychylenie silnika zgodne z planem.

Niestety, żaden model nie jest doskonały i wymaga odpowiednich poprawek. Dlatego już w pierwszych lotach obserwujemy jego zachowanie w prostych odcinkach. Robimy to przy niewielkim wiaterku lub pogodzie bezwietrznej. Pierwsza sprawa, to pochylenie silnika. W dobrze wyważonym modelu, przy kącie zaklinowania skrzydła większym niż zero stopni, ustawiamy sobie kąt pochylenia taki, aby na 2/3 gazu model leciał bez wznoszenia i opadania. Dodanie obrotów w takim wypadku powinno powodować lekkie ale stałe wznoszenie a odjęcie, analogicznie powolne opadanie. I tak właśnie w początkach latania należy regulować wysokość lotu. Sterem wysokości posługujemy się na razie tylko w zakrętach lub do doraźnej poprawy wysokości, gdy model sam ją zbytnio zmienia.  Aby uzyskać opisany efekt, nie potrzeba nam do szczęścia tak wiele. W czasie lotu obserwujemy jak zachowuje się model na 2/3 obrotów. Jeśli zbyt zadziera, poprawiamy trymerem wysokości a w domu pochylamy silnik, jeśli opada, robimy odwrotnie. Jeśli trymer steru wysokości nie wystarcza, oznacza to spory błąd w ustawieniach i musimy jeszcze raz sprawdzić geometrię modelu. Po korekcie kąta silnika, trymerem steru wysokości wracamy do neutrum. Musimy takimi zabiegami doprowadzić do lotu na jednej wysokości. Jeśli w tym czasie zgaśnie nam silnik, będzie to okazją do zaobserwowania, jak zachowuje się model w locie bez napędu. Jeśli jesteśmy wystarczająco wysoko, ustawiamy model pod wiatr, wyrównujemy lot i zostawiamy tak w locie ślizgowym. Jeżeli leci z równomiernym, powolnym opadaniem,  możemy uznać, że wyważenie jest dobre. Jeśli model z poziomego lotu zaczyna zadzierać nos i usiłuje ześliznąć się na skrzydło, oznacza to, że jest za lekki na przód. Po wylądowaniu rozważamy możliwość przestawienia wyposażenia do przodu. Jeśli nie jest to możliwe, musimy doważyć model z przodu dodatkowym ciężarkiem. Jeśli natomiast model pochylony na nos leci z wyraźnym sporym opadaniem i szybko nabiera prędkości, jest za ciężki na nos. Należy więc przesunąć wyposażenie do tyłu. To akurat jest łatwiejsze ponieważ można to załatwić przesunięciem serw od wysokości i kierunku w pobliże stateczników. Jeśli napęd SW mamy zrealizowany dwoma bowdenami, pierwsze przestawiamy serwo kierunku. Czasem już taki zabieg może wystarczyć.

Jeszcze raz przypominam o trymerze steru wysokości w neutrum. Jeśli o tym zapomnimy, nasze wnioski będą błędne.

Wyłączenie odpowiedzialności

Pamiętaj!! Prezentowane tu praktyczne rozwiązanie może nie być jednakowo skuteczne dla Ciebie. Nie powinieneś go stosować bez wczesniejszej analizy, porównania z Twoim przypadkiem.
Więcej o Zasadach Korzystania

Do góry