data publikacji: 11 listopada 2005, dodał: Andrzej 787 odsłon 

Messerschmitt Bf-109 G6 v1

Model powstał z myślą o „rekreacyjnym” polataniu dwoma kombatami. Następny ma być Spitfire Mk IX. Skrzydła zostały mi po Scorpio-2 (profil symetryczny – szaleństwo). Przeciąłem je w połowie, zwiększyłem skos obrysu trapezowego, skróciłem lotki, dodałem owalne zakończenia i skleiłem ze wzniosem. Nie jest to jeszcze to, ale nie chciało mi się robić nowych. Kadłub jest konstrukcji mieszanej – boki z balsy 4mm, góra i dół ze styropianu laminowanego cienką tkaniną szklaną. Stateczniki – balsa 3mm, oszklenie kabiny z grubej, sztywnej przezroczystej folii. Kamuflaż zapożyczony z modelu plastikowego, malowany ręcznie barwionymi na odpowiednie kolory ftalowymi farbami podkładowymi. Farba podkładowa w czasie wycierania z paliwa tylko nieznacznie zabarwia szmatę. Jest za to matowa i o to chodzi. Nic tak nie psuje efektu, jak błyszczący kamuflaż. Oznakowanie wycinane z folii samoprzylepnej matowej FasCal. Kołpak na razie roboczy, w przyszłości ma być trochę większy w kolorze żółtym z imitacją działka.

Dane techniczne

  • Silnik: Magnum 15 XL 2,5ccm
  • Śmigło: 200×100
  • Sterowanie: lotki, wysokość, gaz

Na oblatanie wybrałem pogodę niemal bezwietrzną. Po pierwszym starcie przeżyłem szok. Na lekkie wychylenie wysokości zareagował półbeczką autorotacyjną. Dual-Rate mam regulowane tradycyjnymi potencjometrami więc mogłem zmniejszyć wychylenia nie odrywając wzroku od modelu. To go uratowało. Momentalnie się uspokoił więc na większym pułapie sprawdziłem jego możliwości (tak z nawyku). Ku memu zaskoczeniu całkiem nieźle robił figury do których nie jest potrzebny ster kierunku. Próbowałem też przelotów nad samą ziemią na minimalnych obrotach aby sprawdzić stateczność przy lądowaniu. Latał wolno i stabilnie, ale i tak za szybko dla aparatu cyfrowego. Gorzej było z lądowaniem. Ze zgaszonym silnikiem leciał jak pocisk, a po przyziemieniu kwiatki fruwały na dwa metry. Mimo to był cały. Dwa kolejne loty były równie udane. Podczas czwartego lotu zaczęły się nierówne, ale silne podmuchy wiatru. Okazało się, że dla tych warunków jest zbyt lekki na nos. Po zgaśnięciu silnika było jeszcze gorzej. W zakręty wchodził opornie, a podczas zakrętu gwałtownie go pogłębiał. Wylądował kiwając się na boki więc zaczepił skrzydłem czego efekt widać na zdjęciach. Uszkodzenia nie przyćmiły mojej radości, że „to coś” w ogóle lata. Myślałem, że przyglebi już po pierwszym rzucie. Naprawa była prosta. Wystarczyło złożyć na rozcieńczony wikol i ścisnąć tak kadłub jak i skrzydła. Przestawiłem akumulatory do przodu. Wyważenie zmieniło się na około 20% średniej cięciwy i chyba u niego tak ma być, bo w następnych lotach mimo wiatru zachowywał się już poprawnie.

Warto było się potrudzić, bo takie modele fajnie wyglądają w locie. Mają tylko pewien mankament. Kto nie kręcił akrobacji i nie potrafi latać na pamięć niech lata takim modelem w bardzo słoneczne dni. Kamuflaż spełnia swoją rolę doskonale. W pochmurny dzień lata się po prostu cieniem, a na cieniu jak to na cieniu, nie widać gdzie góra, gdzie dół, w którą stronę leci i ile razy się obrócił. Sprawdziłem to osobiście. Ja wiedziałem jak leci i tylko ja, inni się modlili o siebie i samochody. Ale nic się nie stało – nawet modelowi… tym razem.

Pewnego dnia postanowiliśmy zasymulować walkę we trzech czym się da. Ja latałem moim meserkiem, Krzysiek swoim a Łukasz Benjim. Było fajnie. Do czasu. W którejś walce trafiliśmy się z Łukaszem modelami. Posypały się z nieba kawałki jak konfetti. Pozbieraliśmy co się dało i po jakimś czasie mój Gustaw znów był gotowy do lotu.

Zabrałem go na zawody do Wężykowej Woli. Tam już w pierwszym locie zderzył się ze … no właśnie – ze Spitefulem Łukasza. W nagrodę za najbardziej widowiskową kraksę sędzia główny ufundował szampana. Tym razem uszkodzenia były zbyt poważne aby naprawiać więc niestety poszedł na zapałki.

Powstaje natomiast jego następca. Tym razem będzie miał wymiary 1/12 minus 5%. Konstrukcja będzie prosta a nawet prostacka – kadłub ze styroduru skrzydła styropian kryty balsą ale o tym napiszę osobno.

Do góry