data publikacji: 7 października 2012, dodał: Andrzej 1 400 odsłon

Spitfire Mk IX/VIII Aircombat 1/12 cz.2 (film z oblotu)

Wklejanie statecznika poziomego nie wymaga szczegółowego opisu. Wystarczy wyciąć szczelinę w oznaczonych miejscach, wkleić usztywnienie z balsy a następnie wsunąć statecznik posmarowany w środkowej części żywicą, ustawić zgodnie z opisywanymi już przy Me 109 zasadami i przyłapać CA lub szybką żywicą – zdj. 20-23. Podobna sytuacja jest z półką na serwa i popychaczami steru wysokości – zdj. 24-26. Jako popychacz SW użyłem kołeczka bukowego o średnicy 4mm. Na jednym końcu zamocowany jest kawałek szprychy rowerowej, nagwintowanej narzynką M2. Na drugim końcu zamocowane są dwa druty od bardzo starej parasolki. Są one dosyć twarde, więc nie odkształcają się trwale i nawet po kraksie pozostają proste. Można tu zastosować pręty węglowe ale aby mieć możliwość precyzyjnej regulacji połówek SW, trzeba je zakończyć odpowiednimi okuciami z gwintem. Trzeba o tym zadecydować wcześniej, aby szczeliny w kadłubie zrobić w wystarczającej odległości od statecznika. Inaczej okucia mogą się opierać o kadłub.

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 20

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 21

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 22

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 23

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 24

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 25

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 26

Kabina pilota to w zasadzie formalność. Wkleiłem wydruk tablicy przyrządów, oszklenie na CA a ramki z folii pomalowanej dobraną farbą – zdj.27. Gotowy kadłub widać na zdj. 28.

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 27

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 28

Skrzydła w zasadzie są niemal gotowe. Mają już zrobione zawiasy lotek. Trzeba tylko zamocować serwa i dźwignie na lotkach. Serwa umieściłem od spodniej strony skrzydeł. Wyciąłem w poszyciu prostokąty (skrzydła mają wnętrze puste), przymocowałem do nich serwa i przyłapałem CA do poszycia. Całość zabezpieczyłem przezroczystą folią samoprzylepną Oracal. W przypadku potrzeby dostania się do serwa, wystarczy oderwać folię i podważyć pokrywę z serwem. Połączenie serwa z dźwignią lotki widać dokładnie na zdj. 29. Drut o średnicy 1,2mm wlutowany jest w rurkę nagwintowaną narzynką M2. Obie lotki podłączone są pod jeden kanał przez przewód Y. Nic nie stoi na przeszkodzie w zastosowaniu klapolotek (dwa kanały) ale ja takiej potrzeby nie odczuwałem. Celność lądowania w kombacie ww II jest raczej drugorzędna, a że model czasem przy nierównym podłożu kapotuje – kto by się tym przejmował? – jest do tego przystosowany.

Ponieważ w kombacie mocowanie skrzydła na śruby się nie sprawdza, również i w tym modelu zastosowałem mocowanie na gumy. Jeśli kogoś razi widok gum, może zastosować śruby a zamiast kołków wkleić rurki węglowe przycięte po kadłubie (tak, aby nie wystawały). Do walki można w nie wkładać kołki do mocowania gum i pominąć śruby.

Pierwszy lot
Jak już wcześniej podałem w danych technicznych, w modelu tym zastosowałem silnik Os Max 15CV-A ze śmigłem MA 8×4. Przy zasileniu paliwem z zawartością 18% oleju syntetycznego i 10% nitrometanu i odrobinę wzbogaconej mieszance pracuje pewnie w każdej fazie lotu. Tak więc i z wyrzutem nie było problemu. Model bez opuszczenia nosa przeszedł do wznoszenia. W górze już było różnie. W zakrętach zachowanie takie sobie a po wyjściu z zakrętu albo zadzierał albo pogłębiał nurkowanie. Mimo ogromnej zwrotności, przyjemność z lotu żadna. Podejście do lądowania to już całkowita tragedia. Przepadanie i uciekanie na boki nawet przy oddawaniu SW. Lądowanie nawet jak na kombata, trochę ordynarne. Wniosek? Jedyne, co mi przyszło do głowy, to zbyt tylne wyważenie. Pewnie wyliczenie średniej cięciwy eliptycznego skrzydła coś mi nie wyszło. Akumulatorki 4xAA NiMH umieściłem wcześniej pod zbiornikiem paliwa, zaraz za wręgą silnikowa. Postanowiłem je przenieść pod łoże silnika. Zabezpieczyłem tylko przed wpływem paliwa. Aby ustawić środek ciężkości na 25% cięciwy skrzydła przy kadłubie, musiałem dorzucić jeszcze 50g ołowiu. Niestety – warbirdy mają krótkie nosy, przez co stwarzają pewne problemy z wyważeniem.

Drugi lot
Rzut, kilka kiwnięć na boki, nabranie wysokości, rozpędzenie i … gęba od ucha do ucha. Wszystko graaa. Tak więc po kilku wygłupach i zejściu nad ziemię, ustawiłem trymerem steru wysokości w locie na pełnym gazie pod wiatr bardzo delikatne zniżanie. Przy takim ustawieniu, rozpędzony w nurkowaniu model, po przejściu do lotu poziomego, nie zadziera i łatwo go utrzymać na jednej wysokości nawet w długim i niskim przelocie. Może z silnikiem 2,5ccm nie jest to rakieta, jak z 3,5ccm ale latanie tym modelem nawet przy sporym wietrze sprawia przyjemność. Przy ustawieniu dwóch zakresów wychylenia lotek i steru wysokości, można latać bardzo agresywnie lub niemal makietowo. Pozwala na to zarówno profil jak i kształt oraz spora powierzchnia skrzydeł. Jest bardzo przewidywalny w zakrętach, nie pogłębia pochylenia skrzydeł ani nie wraca nimi samoistnie do poziomu. Dzięki temu bardzo łatwo go prowadzić na małych wysokościach. Jak widać na filmie, przerzucenie na plecy na pełnym gazie nie sprawia najmniejszych trudności. Zanim model zacznie opuszczać nos, spokojnie zdąży się nieznacznie podeprzeć go sterem wysokości.

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 29

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 30

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 31

Spitfire Mk IX-VIII Aircombat cz. 2

zdj. 32

Sylwetkę trochę psuje zbyt mały wznios skrzydeł. Mieści się on jednak w tolerancji określonej przepisami, za to model potrafi wykonać 2 x 1i1/2 beczki w przeciwnych kierunkach w ciągu sekundy bez najmniejszej utraty wysokości. Widać to wyraźnie w połowie filmu. Nie jest to jeszcze kres jego możliwości. Takie zachowanie pomaga nawinąć na skrzydła i zerwać taśmę przeciwnika. Nieraz bowiem bywa tak, że podczas pogoni za przeciwnikiem, taśma ślizga się po natarciu skrzydła ścigającego modelu, zostawiając czerwone zagłębienie w balsie, a nie ulega zerwaniu.

Po dokładniejszym wytrymowaniu lotkami, sprawdziłem dłuższe, niższe przeloty bez dotykania drążków. Model leciał bez zmiany kierunku i wysokości tak długo, jak pozwalał lokalny drzewostan czy raczej na razie krzakostan. Gwałtowne wyprowadzenie w górę z takiego lotu, jak widać, nie powoduje zerwania strug i model przechodzi do efektownego wznoszenia.

Do filmowania trzeba było od czasu do czasu zmniejszyć prędkość. Model na najmniejszych obrotach jest jeszcze na tyle stateczny, że do korkociągu trzeba go zmusić lotkami. Trzeba je trzymać wychylone w całej figurze (brak steru kierunku). Po puszczeniu lotek następuje natychmiastowe zatrzymanie rotacji. Wystarczy odczekać, aż całkowicie pochyli nos i już można wyprowadzać go do lotu poziomego. Po dodaniu gazu, dzięki dobrej pracy silnika, żwawo przechodzi do normalnej prędkości. Jeden z posiadanych modeli brał już udział w ,,misjach bojowych”. W jednej nawet oberwał w skrzydło, ale gumy złagodziły uderzenie i mógł dokończyć misję. Naprawa wyglądała podobnie jak w ESA. – klej CA i przyspieszacz. Dla odróżnienia od innych, identycznych modeli, biorących udział w tej samej walce, otrzymał ,,pasy inwazyjne” z matowej, samoprzylepnej folii Oracal.

Takie wyróżnienie najbardziej przydaje się w pochmurne dni, kiedy lata siedem szarych plam na tle szarego nieba lub niemal czarnej ściany lasu.

Na załączonym filmie widać po rękawie, że pogoda nie należała do bezwietrznych. Jak widać, model w takich warunkach radzi sobie całkiem nieźle. Celowo pozostawiona jest oryginalna ścieżka dźwiękowa, aby było słychać podmuchy tego wiatru i jak w takich warunkach pracuje Os Max 1,5CV-A.

Filmik

Wyłączenie odpowiedzialności

Pamiętaj!! Prezentowane tu praktyczne rozwiązanie może nie być jednakowo skuteczne dla Ciebie. Nie powinieneś go stosować bez wczesniejszej analizy, porównania z Twoim przypadkiem.
Więcej o Zasadach Korzystania

Do góry