data publikacji: 18 lutego 2005, dodał: Łukasz 419 odsłon 

Łukasz Toczewski

Łukasz 'Tochy' Toczewski

Łukasz Toczewski

Modelarstwem zacząłem się interesować odkąd pamiętam, a RC od 1994 roku. Spędziłem wraz z ojcem i wujkiem Edmundem Pijem (mistrzem) sporo czasu na lotniskach: Piastów – szybowce RC holowane z wyciągarki i Sadków – modele silnikowe RC. Do prawdziwych modelarzy może się nie zaliczam, ale potrafię „latać” modelami wykonanymi przez mojego „guru” – ojca :). Do pewnego momentu sam nie wykonywałem modeli ze względu na brak miejsca w domu i ograniczone finanse. Ale czasy się zmieniają… Wraz z ojcem nie marnowaliśmy czasu i paliwa na loty widokowe. Naszym dotychczasowym sposobem na latanie było kręcenie programów akrobacyjnych „do bólu”, co nam dawało i wciąż daje dużą frajdę pozwalając trenować dokładne wykonywanie figur. Dzięki temu nie boimy się „dziwnych” pozycji, w jakich może się znaleźć model, a wielu modelarzy może przyprawić o ból głowy i strach przed rozbiciem.

Rzucony na głęboką wodę pod nadzorem ojca, moje pierwsze loty zaczęły się od:

  • Scorpio 2 (2,5 ccm) akrobacyjny;
  • Akrobat (8,0 ccm) akrobacyjny;
  • Nighthawk (2,5 ccm) górnopłat – totalna nuda;
  • Benji (2,0 ccm) akrobacyjny – trenowałem na nim figury z programów;
  • Gitano (10 ccm) akrobacyjny – niezły odlot;
  • Me 109 (2,5 ccm) – pierwsze kroki w aircombat;
  • Swallow (15 ccm) – trening figur F3A;
  • Supermarine Spiteful (2,5 ccm) – aircombat trochę wolniej [AC 1:12];
  • Mustang P-51B (elektryk) – aircombat dla zabawy [ESA];
  • F4U-1D Corsair (4,0 ccm) – aircombat F1 [AC 1:12];
  • P-38 Lightning – aircombat [AC 1:12];

Totalny odlot to F3A 0.5 (IV) wzorowany na Gitano (wymiary 1m x 1m, silnik 2,5) konstrukcji starego. Kręci cały P-05 i F-05. Najfajniejsze loty, jakie wykonaliśmy były we mgle. Widoczność na wysokość 15m i zasięg wzroku 30m. Robiąc pętle, Benji w połowie zniknął nam z oczu!!. Fajnie, co? A może to już jest fanatyzm?

Od końca sezonu 2006 roku postanowiłem latać bardziej agresywniej. Akrobacja jest OK, ale te licencje, badania, potrafią odstraszyć najwytrwalszego. Wtedy przypomniałem sobie o Pucharze Polski Aircombat 1/12 – Łask. Dodatkowym bodźcem był fakt, że stary zrobił swojego pierwszego kombata Me Bf 109 G6 o którym tak długo marzył, a Krzysiek był zafascynowany tą konkurencją. I tak we trzech postanowiliśmy latać w Aircombat. Początki były trudne bo nikt z nas nie wiedział od czego zacząć, ale dzięki informacjom z internetu i „przelataniu” się na własnej d… mamy teraz pewne doświadczenie. Utworzyliśmy Eskadrę Hunters, zaopatrzyliśmy się w sprzęt, latamy, trenujemy i robimy niezłe show na lokalnym lotnisku. Tak więc koledzy z ACES Polska… strzeżcie się… nie znacie dnia i godziny :))

Do góry